1. CODZIENNIE UŻYWANIE PROSTOWNICY
Sama byłam niegdyś jej wielką fanką, aż któregoś dnia odkryłam, że moje włosy są proste ;D istnieją wprawdzie kosmetyki chroniące przed wysoką temperaturą, ale z doświadczenia wiem, że na dłuższą metę nie sprawdzają się one zbyt dobrze i rzetelnie. Jak więc się pozbyć ukochanego potwora? Można spróbować pokochać swoje kręciołki ;) pielęgnacja włosów falowanych i kręconych jest nie lada wyzwaniem, jednakże daje widoczne efekty i sprawia ogromną radość. Ale co zrobić, kiedy naprawdę nie lubię moich kręciołków? Polecam z czystym sumieniem prostowanie keratynowe. Włosy proste, zdyscyplinowane, lśniące i nieprostowane przez miesiące ;) a co najważniejsze? Odbudowane! Nie jest to bardzo skomplikowany zabieg, można go wykonać samemu, ewentualnie z pomocą drugiej osoby. Prostownica to klucz do piekieł i wydaje mi się, że ciężko dobrze i świadomie dbać o włosy, jeżeli się jej używa. Nie popadajmy tylko ze skrajności w skrajność, włosy są dla nas, a nie odwrotnie.
2. SPANIE W MOKRYCH I ROZPUSZCZONYCH WŁOSACH
Są to grzechy, które zdarza mi się popełniać do dziś, ale dopiero przy zastosowaniu się do spania w suchych i spiętych włosach zauważyłam ogromną różnicę. Suszarkę do włosów uważam za mojego najlepszego przyjaciela, włosy myję albo późno wieczorem, albo rano przed wyjściem na uczelnię, nie mają więc czasu na naturalne wyschnięcie, co i tak trwa moim zdaniem zdecydowanie za długo. Mokry włos bardzo łatwo zniszczyć, jest podatniejszy na uszkodzenia przez wodę, która rozchyla łuski. Dlatego należy wziąć sobie to do serca i spać w suchych i najlepiej spiętych. Jak je upinać? Ja stawiam kucyki na czubku głowy bądź dobierane warkocze, ale myślę, że koczki także mogą się sprawdzić ;)
3. NIEUMIEJĘTNE CZESANIE
Jak czesać włosy? Zdecydowanie delikatnie ;) Osobiście rozczesuję je zawsze od dołu, ponieważ kiedy zacznę od czubka głowy, zaczynają mi się pęczkować, a pęki niestety bardzo trudno rozczesać. Polecam też, jeśli takowe już powstaną, rozczesywać je palcami. Czesanie włosów mokrych, to także mała zbrodnia. Lepiej to zrobić, gdy są pokryte odżywką i użyć w tym celu grzebienia z szerokimi ząbkami. Przy spłukiwaniu nie powinny się szczególnie poplątać, oszczędzi to wyrwanych kołtunów ;)
4. CHAOTYCZNE MYCIE
Przed włosomaniactwem szorowałam włosy, jakbym co najmniej dzień spędziła bawiąc się w błocie. Musiało być dużo piany i wszystkie ociekały szamponem. A wystarczy zacząć od skóry, najpierw umyć ją porządnie opuszkami palców, a następnie przejść do włosów na długości i wcierać w nie delikatnie szampon (bądź odżywkę, bo ona do mycia na długości znakomicie się nadaje). Dużo mniej splątanych kosmyków, a co za tym idzie - delikatniejsze czesanie i mniej wyrwanych i zniszczonych mechanicznie włosów.
5. GORĄCA WODA
Włosy nie lubią bardzo wysokich temperatur. To samo dotyczy wody, w której je myjemy. Jestem fanką gorących kąpieli i pryszniców, choć zdaje sobie sprawę, że nie służy to ani włosom, ani mojej skórze. Staram się jednak im to troszkę wynagrodzić. Przy samych czynnościach pielęgnacyjnych, wybieram wodę jednak trochę chłodniejszą, a do ostatniego płukania zawsze używam letniej, ale nie zimnej wody.
6. TARCIE PODCZAS WYCIERANIA
Żeby pozbyć się nadmiaru wody po ich umyciu, wystarczy na kilka minut założyć na nie ręcznik, zrobić tak zwany turban i dać mu robić swoją robotę. Nie potrzeba dodatkowo fundować włosom papieru ściernego (bo tak tarcie po nich ręcznikiem działa). Zdzieramy w ten sposób wszystko, co dobre dałyśmy włosom, np. olej, ale także naruszamy samą strukturę włosa, którą wcale niełatwo odbudować.
7. SUSZARKA PRZYJACIELEM?
Z suszarką warto się umiejętnie zaprzyjaźnić, bo inaczej może okazać się naszym przeciwnikiem. Ważne są trzy rzeczy: aby ta suszarka miała regulację temperatury, prędkości oraz funkcję jonizacji. Zwykle suszę włosy raczej na turbo obrotach (choć jak wiadomo im wolniejsze tym lepiej), ale zaczynam od letniego nawiewu i na zimnym kończę. Nie męczę ich gorącym powietrzem, zamykam łuski zimnym. Jonizacja ma na celu pomoc z elektryzowaniem się włosów.
8. METALOWE OZDOBY
Gumkom i wszelkim spinkom i wsuwkom z metalu bądź metalowymi elementami, mówię stanowcze NIE. Wyrywają one i zniekształcają włosy, a za tym idą rozchylone łuski, które ciężko z powrotem domknąć. Polecam gumki frotki lub Invisibobble, ponieważ delikatnie zsuwają się z włosów. Na wszelkiego rodzaju spinki zamiennikiem mogą być plastikowe lub materiałowe opaski.
9. ZABEZPIECZANIE
Brak odpowiedniego zabezpieczenia końcówek ma także negatywne skutki. Włosy narażone są na otarcia, przez co ich naturalny film zostaje uszkodzony bądź zniszczony. Warto więc zaserwować im codziennie kroplę olejku czy serum silikonowego. Zależy nam przecież na tym, aby były piękne i błyszczące ;)
Celowo nie podałam zabiegów, którym poddajemy nasze włosy, tj. rozjaśnianie, farbowanie czy trwała. Czasem niestety są to rzeczy nieuniknione, a te z podanych przeze mnie punktów, można sprytnie obejść ;) Czy ktoś dodałby coś do tej listy?
Pozdrawiam, Magda ;)


