Po drugie marzec był pod hasłem olejowania, bo pomimo użycia nanoplexu przy rozjaśnianiu, to włosy jednak się trochę osłabiły.
Po trzecie mocznik i siemię lniane, bez których nie udałoby się utrzymać nawilżenia.
Na zdjęciu po lewej zaraz po rozjaśnianiu. Zdjęcie po prawej już po wielu próbach pozbycia się niechcianego koloru. Nadal widać zimny kolor, mniej więcej w połowie długości, którego być nie powinno. Myślę, że kolejne farbowanie już zlikwiduje tę różnicę.
Pozdrawiam, Magda ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz