I tak kupiłam oliwę z oliwek, która była polecana jako pierwszy olejek na próbę. Moje włosy były w fatalnym stanie.
Przesuszone, połamane, rozdwojone. Przy czesaniu pełno końcówek leżało w umywalce :( Na początku nie wpadłam na to, żeby poszukać w Internecie czegoś, co by im pomogło, sama znalazłam "idealny" sposób - prostowałam te wyschniętą szczotę. Czasem na mokre bądź wilgotne włosy. Można sobie tylko wyobrazić jaką masakrę sobie sprawiłam.
Oliwę z oliwek nakładałam codziennie. Włosy chłonęły olej jak gąbka. Po około dwóch miesiącach widziałam poprawę. Żałuję, że nie zrobiłam im zdjęcia "przed". Oczywiście też sporo je podcinałam.
Postanowiłam spróbować innego oleju, padło na kokosowy. Totalna porażka. Siano gorsze, niż było przed rozpoczęciem extra pielęgnacji. Wtedy to dopiero zagłębiłam się w temat
POROWATOŚCI WŁOSÓW A DOBORZE OLEJU
Kokosowy poszedł do mamuni jako olejek do ciała (a jest idealny na suchą skórę!), a ja zakupiłam olej lniany. Była to miłość od pierwszego olejowania <3 niedrogi, łatwo dostępny i zdziałał cuda dla mojej czupryny. Nie rozstałam się z nim przez całe dwa lata włosomaniastwa.
Międzyczasie kupiłam olej arganowy, który ani trochę mnie nie zadowolił. Na włosach nie robił nic, a kosztował niestety bardzo dużo.
Na końcu zeszłego roku wykonałam sobie prostowanie keratynowe, co zmieniło porowatość moich włosów w większości na niską i polubiły się z kokosem.
Po rozjaśnianiu włosów keratyna wypłukała się na tyle, że kokos już niestety nie jest miłością, bo powoduje spuszone końce.
Używam obecnie oleju śliwkowego, który kocham za wydajność i zapach. Kilka kropel wystarczy do naolejowania całych włosów.
Drugim olejem w mojej kosmetyczce jest olej z orzechów włoskich, który również cudownie pachnie i oczywiście cudownie działa.
Moim włosom najbardziej odpowiada mix śliwki i orzecha. Proporcje staram się robić 1:1, jednakże nie przykładam do tego szczególnie wagi.
Dwa tygodnie regularnego olejowania co drugie mycie, włosy myję prawie codziennie.
Pozdrawiam serdecznie, Magda ;)

bardzo ładne włosy, prawie zazdroszcze
OdpowiedzUsuń